Huta pozbędzie się nieużywanych kominów

Z krajobrazu ISD Huty Częstochowa znikną cztery kominy, stojące przy Stalowni: trzy ceramiczne i stalowy. Od lat były nieużywane.

Kominy należały do ISD Huty Częstochowa, ale od wielu lat nie były już wykorzystywane. Jednak, zgodnie z prawem budowlanym, na Hucie spoczywał obowiązek ich zabezpieczenia technicznego. Ostatnie przeglądy pokazały, że są w coraz gorszym stanie i konieczne będą nakłady finansowe, żeby nie stanowiły zagrożenia. To przyspieszyło decyzję o konieczności ich rozbiórki.
Żeby nie ponosić dużych kosztów związanych z wyburzaniem, władze Huty zdecydowały się na poszukiwanie firmy, która odkupi kominy, a następnie we własnym zakresie je rozbierze. W zamian będzie mogła dowolnie zagospodarować pozyskany gruz i złom.
– W wyniku przeprowadzonego postępowania ofertowego na sprzedaż trzech kominów ceramicznych oraz jednego komina stalowego została wybrana odpowiednia firma – mówi Daniel Nowak, Szef Gospodarki Majątkiem Huty.

Trzy z sześciu
Trzy ceglane kominy mają po 75 metrów wysokości i są pozostałością po starej stalowni. Kiedy powstawała w latach 1951-1952 zbudowano takich kominów sześć, bo tyle było pieców martenowskich. W czasach PRL-u na każdym z nich była namalowana jedna litera, które układały się w słowo „BIERUT” – nazwisko ówczesnego patrona Huty. Podczas modernizacji stalowni w latach 1988-1991 sześć „martenów” zastąpiono czterema „mercami”, czyli piecami segmentowymi. Wtedy też rozebrano dwa kominy. Kolejny został zburzony kilka lat później, bo przeszkadzał w budowie instalacji zasilającej KONEL. Z trzech kominów, które pozostały, dwa były wykorzystywane jeszcze do lat 2001-2002, gdy pracowały piece. Trzeci wykorzystywano do odprowadzania spalin z wytwornicy pary instalacji VOD aż do roku 2006, gdy nowy właściciel – ISD zamontował nową wytwornicę i stary kocioł przestał spełniać swoją funkcję.
Od tej pory trzy kominy stały bezużytecznie, bo na ich rozbiórkę brakowało pieniędzy.

Stalowy świderek
Historia stalowego komina jest znacznie krótsza. Jego budowę wymusiły zaostrzone pod koniec lat 80. przepisy ekologiczne. Huta musiała odprowadzać spalin ze stalowni poprzez kotły odzysknicowe do elektrofiltrów i dopiero stamtąd – już teoretycznie czyste – mogły być emitowane do powietrza. Ponieważ gazy te miały stosunkowo niską temperaturę, zamiast komina ceramicznego, wystarczyło na betonowym fundamencie zbudować stalowy, jednopłaszczowy, z blach spawanych. Powstał w lipcu 1990 r., a zaczął funkcjonować w listopadzie. Był używany do 2002 roku.
– Ma 100 metrów i był jednym z najwyższych kominów stalowych w Polsce. Nie zachowała się dokumentacja techniczna, ale szacujemy, że do jego budowy zużyto co najmniej 270 ton stali – mówi Zdzisław Lamch ze Stalowni.
Dlaczego górna część komina ma charakterystyczny „świderek”? Otóż takie ukształtowanie blachy miało powodować zawirowania powietrza, co ułatwiało wyciągnięcie spalin. Jak tłumaczy Zdzisław Lamch, bez tego i zamontowanych wentylatorów, które „pchały” je do komina, byłby problem z naturalną wędrówką schłodzonych gazów aż 100 metrów w górę.

Do gołej ziemi
Zgodnie z podpisana umową, wyłoniona w postępowaniu firma ma wyburzyć kominy w ciągu ośmiu miesięcy. Wcześniej musi wystąpić do Urzędu Miasta i uzyskać niezbędne pozwolenia na demontaż.
Nie wiadomo jeszcze jaką metoda będą rozbierane kominy. Z uwagi na brak miejsca oraz liczne instalacje poprowadzone w bezpośrednim sąsiedztwie, nie mówi się o ich wysadzaniu. Zapewne w przypadku ceglanych pozostanie tradycyjna metoda burzenia od góry do środka, skąd następnie gruz będzie wywożony. Komin stalowy może być zlikwidowany w podobny sposób – poprzez demontaż kolejnych blach i zrzucanie ich do wewnątrz lub pocięty na segmenty, które zostaną rozebrane przy użyciu dźwigu.
Po rozbiórce firma ma usunąć gruz i złom z terenu ISD Huty Częstochowa, a miejsca po budowlach uporządkować i wyrównać.

blackflow

About blackflow